Zapraszamy do przeczytania opini naszych gości

Spełnione marzenie Natalki: spotkanie z konikiem małym i dużym

Przeczytaj artykuł

Poemat do przyjaciół Niedźwiedzi.

W dalekich Mortęgach, gdzie mucha nie siedzi,
znajduje się IMPERIUM szlachetnych Niedźwiedzi.

Króluje w swym pałacu, po którym jak pszczoły
szaleją cztery piękne i rude żywioły.

Najstarszy z nich to Ogień- siłą emanuje
i ciepłem nad innymi jasno dominuje.

Za nim Woda- cicha, rwąca brzegi- płynie.
Póki wartko biegnie, stado nie zaginie.

Powietrza nie widać, ale kiedy wieje,
otwierają się na oścież pałacu wierzeje.

Wreszcie młoda Ziemia, choć ciągle zajęta-
moc jej w tym, że zawsze chodzi usmiechnięta.

Cóż by jednak znaczyło tyle pięknych wierszy,
gdyby ich nie osłodził nasz Król Maciuś Pierwszy?!

Gosia

Stefan, w imieniu swoim i rodzeństwa: Gosi, Tomka, Janka i Mateusza.

Cokolwiek bym nie napisał i tak nie odda to wystarczająco, jak wspaniale nam tu było. Serdeczne dzięki za rodzinną atmosferę, wspaniałe tańce, jazdę konną i wszystkie inne atrakcje. Oby takich miejsc było więcej!

Magda, Katarzyna i Robert, Magdalena i Adam, Joanna i Robert, Magda

SYLWESTER 2003/2004 (według stołecznych mieszczuchów)
Dzięki globalnej sieci internetowej, pod koniec roku 2002 odnaleźliśmy miejsce wcale nie globalne. Urzekły nas w nim: cisza, spokój, ciepło bijące od gospodarzy i koników oraz jadło doskonałe. W roku 2003 bez dyskusji, kłótni, sporów, przyjechaliśmy na sylwestrową uciechę po raz wtóry.

To tutaj masło ma smak masła, dynia - dyni.
To tutaj najlepiej smakuje o godzinie 1.00 w nocy "swojska kiełbacha na zagrychę"!
To tutaj każdy koń wygląda jak mickiewiczowski "Farys", a córy Niedźwieckie jak wszystkie amazonki świata!
To tutaj trwa nieustający konkurs "Na najlepszą nalewkę p. Wiesi" prowadzony przez nigdy nie pozbawionego humoru p. Marka!
To tutaj... kac w ogóle się nie przydarza!!!
To w Mortęgach można odnaleźć ludzi, którzy - jak szklanki Appolineire'a - wypełnieni są po brzegi słodyczą. A im więcej wrzucasz do nich ziaren goryczy - tym więcej wypływa z nich słodkiego napoju.

Za:
odpoczynek od świata
wypchane brzuchy
miłą kompanię do tańca i różańca
DZIĘKUJEMY!!!

Monika, Sławek, Kuba, Szymek, Joanna, Jean-Pierre

Jeden Miso z drugim Misiem
uradzili: "widzi mi się
że w Mortęgach nasza przyszłość!"
tam szukają gospodarza
PGR-om coś nie wyszło
(to się i najlepszym zdarza).
Misie - dzielne to istoty
wnet się wzięły do roboty!
Stadko Misiów dorośleje
biznes rolny - cóż, kuleje;
Miś się skupia, duma wielce:
jak pogodzić miodek z ulem,
robić coś co robić się chce:
o konikach myśli czule.
Kasia duszę swą nakarmi
obiektami uczuć w stajni.
Ola z dumą, lekkomyślnie
sto sześćdziesiąt skoczy pysznie.
Gosia z większym już dystansem,
Maciek też ma jakieś "anse".
Zaś Agnieszka - jej potrzeba
książki, filmu - tak jak chleba.
Pomysł wdzięczny: są pokoje,
kuchnia świetna - wszystko swoje -
AGROTURYSTYKA! W biedzie
ściągnie miejskiej tu gawiedzi
zauroczy, zwiąże serce,
może kasy zwiezie więcej?
Tu nastąpi zakończenie
(puenta, czyli wnioski zwięzłe)
przed nim jednak chcę szalenie
me trzy grosze wrzucić nędzne:
Dzieci me żegnają z płaczem
Anię - że jej nie zobaczą
z miesiąc albo może więcej.
My - załamujemy ręce,
bo w Warszawie kto nam każe
po terenie w pocie czoła
(galop, ratuj się kto zdoła)
znów na koń na koniec włazić
(tyłki żeśmy zdjęci z siodła
choć komenda wciąż nie padła).
Kto upadki moje zliczy
(sześć) i każe kupić... picie?

Katarzyno nasza miła
(to jest część inwokacyjna)
dziewczę z pasją i talentem
masz też Achillesa piętę:
ślepniesz gdy o koniach mowa -
boś w miłości jest okowach.
Pani Wiesia, duch Pałacu:
(tu brak rymu mi, poratuj!)
ją najwięcej kosztowało
nasze agroturystyczne ciało.
Teraz Kuby wersów kilka
- moje pióro tu "umilka":
Pani Wiesia nie pozwoli
ani frytek, ani coli,
naleśniki - dużo sera
ani grama hamburgera!
Nie ma to jak brydź do rana
i twarz Piotra niedospana.
Potem tenis i pływanie
w Hartowieckim wodostanie;
lub słoiczek malin nowy
Pani Babci - choć duch zdrowy,
to ból gardła mi dokucza
troska wasza do łez wzrusza!
Teraz do Was goście przyszli:
do tych Mortęg po mej myśli
przyjeżdżajcie mili ludzie
żeby łeb ukręcić nudzie!
Balearów piach gorący
to ułuda, tu jest rwący
potok życia w pełni całej:
pasji, chęci i radości
połączenie doskonałe.
Jeszcze do Niedźwiedzia słówko
(obiecuję, będzie krótko):
czy sponsorów wszystkich twarze
grzeją się na greckiej plaży?
Może dla talentów Misiek
jakiś hojny znalazłby się
poświadczenia mocny gest
że Mohikanina trud ma sens!

Ewa Renkel

Cztery lata temu, poszukując miejsca na wakacyjny wypoczynek trafiłam do pałacu państwa Niedźwieckich w Mortęgach. To było to! Konie, doskonała treserka, przestrzeń, domowe jedzenie, gościnność gospodarzy sprawia, że bywam tam co roku. Atmosfera w tym niezwykłym pałacu sprawiła, że organizuję tam wakacje w siodle dla dzieci z zaprzyjaźnionego "Domu dla Dzieci nad Jeziorem" z Olsztynka.
Dzieci doskonale bawią się korzytając z jazdy konnej, podczas której otoczone są wykwalifikowaną kadrą trenerską, a zabawy przy wieczornych ogniskach, organizowane przez gospodarzy, pozwalają dzieciom doskonale wypocząć i czuć się jak w domu.
Będącym wrażliwym na piękno natury i mającym chęć na doskonały wypoczynek, polecam to niesamowite miejsce.

Zomi

A teraz to o co prosilas... hmm co ja tez moge napisac o magicznym zakatku? chcialas zwiezle wiec takoz tez sie postaram. spedzilam tam najlepsze chwile mojego zycia. a wszystko zaczelo sie od ferii zimowych kiedy to oski zaprosil mnie do palacu. szalone galopady po zaspach; w lesie podczas sniezycy - nie wiele osob jezdzilo nie widzac przed soba ogona konia - my tak. ale tak naprawde z czym mi sie kojarza mortegi... to jedyne miejsce na ziemi gdzie czuje sie tak bardzo naturalnie, spokojnie.. taka wolna jak ptak. klimat taki tworza czadowi, zawsze skorzy do zabawy i pomocy ludzie (ty, kropek, sif) dzieki ktorym moge niesamowicie odpoczac, wyluzowac sie, wygadac... przy ktorych mimo iz zachowuje sie czasami jak dzieciak, jak wariat to wiem, ze w ich towarzystwie moge pozwolic sobie na wiele, nigdy mnie nie wysmieja... w 'najgorszym' wypadku sie przylacza:) - jak to bylo naprzyklad podczas szalonego tanca w strugach deszczu. tu jest czas i na zabawe - w najlepszym tego stopnia znaczeniu i na prace. i mimo iz dobrze oddzielaja sie te dwa zajecia przewaznie slychac wesoly, zdrowy smiech i to non stop. jesli chodzi o konie... kazdy ma tu swoje sympatnie i antypatnie. moja najwieksza mortenska milosc niestety odeszla... czata - to jedyny kon w 'kaperze' ktoremu ufalam w najwyzszym stopniu - calkowicie. wiedzialam, ze chodzby nie wiem co sie dzialo to ja zatrzymam, nie spadne itp. najlepsze byly moje z toba wypady: ty - modena, ja - czata. dlugie wedrowki, szalone, indianskie galopy po rzysku. he he pamietam .. wjezdzalam na pole i czulam jak czata niemal drzy w oczekiwaniu az usiade i przyloze jej lydke... a ona za to poplynie ze mna na grzbiecie przed siebie. albo jak przeszlam z nia przez stajnie.. pozniej jak ujezdzalysmy razem casate - pamietasz moje skupienie :). teraz jej corka urodzila mojego chrzesniaka. specjalnie chcialam by to potomek casaty byl moim chrzesniakiem. choc znow miec przy sobie jakas czastke czaty. ale najlepsze byly wakacje 2000 - mistrzostwo swiata!!! dlugie rozmowy na padoku, na magicznym mostku. duzo pracy, duzo smiechu - poprostu najlepsze dni mojego zycia. wydaje mi sie, ze mortegi maja specyficzny, czarodziejki klimat - taka moc ktora przyciaga wszystkich i po krotkim czasie przesiaka sie ta atmosfera na wylot. nie wiem czemu tak sie dzieje...moze dzieki tobie - moim zdaniem to ty jestes sercem ktore bijac nadaje rytm otaczajacemu cie swiatu...a moze dzieki koniom...a moze wszystko razem... jak juz sie tu przyjedzie to nie chce sie odjerzdzac. wracajac do domu..najpierw caly czas zyjesz pobytem, za kilka dni zaczyna ci brakowac tamego klimatu -zaczynasz tesknic..a za jakis tydzien nie mozesz sie doczekac zeby znowu wyjechac. takie sa mortegi - jak narkotyk; jak ruchome piaski - wciagaja i ciezko sie z nich otrzasnac. ...hmm ja moge sie rozpisywac bardzo dlugo na temat mortag. chcialas zwiezle...a moze poprostu co jakis czas bede ci przysylac nowe wspomnienia...bo mam ich cala mase. jedyne czego nie chce przywracac mojej pamieci to wakacji 2001 - i mimo iz bylam caly czas w magicznym zakatku to najgorzej je wspominam. najmniej mi sie udaly i nie chce do nich wracac..za duzo przez nie spalilam mostow...

Anna i Marcin z Lubawy

"Wszystko co było Państwa marzeniem,
co jest i będzie w przyszłości,
niech nie mija z cichym wstchnieniem,
lecz niech się spełni w całości."

Za wspaniałą oprawę uroczystości ślubnej, dobrą kuchnię i obsługę oraz spełnienie naszych marzeń serdecznie dziękujemy.

Dzieci z Domu Dziecka "Nad Jeziorem" z Olsztynka

Po raz kolejny gościliśmy w naszych kochanych Mortegach. Przez cały czas uśmiech nie znikał Nam z twarzy, a apetyt dopisywał jak nigdy. Serdecznie dziękujemy za życzliwość i gościnność jaką Państwo Nas obdarowali. Mamy nadzieje, że tutaj jeszcze wrócimy.

Grupa Oddziału Kardiologii Szpitala Miejskiego im.M. Kopernika w Toruniu

Jak wiele osób tu przebywających tak i my zachwyciliśmy się pięknem i bogactwem tej posiadłości, która dzięki Państwu ożyła i tętni życiem w jego wielu wymiarach i barwach. I nic dziwnego, każdy przyjęty w tak wspaniały sposób chętnie tu wróci, bo od razu czuje się tu jak u siebie ujęty dyskretną opieką i troską wspaniałych gospodarzy i ich córek.

Członkowie i sympatycy Klubu Turystyki Kajakowej "OSTAŃCE" z Sopotu

Serdecznie podziękowania za gorące przyjęcie Nas, rodzinną atmosferę, wspaniałości kulinarne, czyli dary dla serca i żołądka.

Maria i Jerzy z Wrocławia

W tym uroczym miejscu odczuliśmy nie tylko życzliwość gospodarzy ale i opiekuńczą rękę Boga.

Ola i Marian, Lubawiacy na emigracji w Puławach

Dzięujemy za dni spędzone w miłej atmosferze, we wspaniałym Pałacu, wśród przyjaznych ludzi i sprzyjającej wypoczynkowi przyrody.

Wiesław Alojzy Mering

Prezbitezry diecezji włocławskiej, archidiecezji gnieźnieńskiej i toruńskiej, dziękują za przyjęcie, serdeczną atmosferę i bardzo interesujący stół. Życzymy Bożej opieki na każdy dzień.

Strona główna | Cennik | Dojazd | Kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 Mortęgi.pl